Państwo ważniejsze niż własność

Taki oto tytuł napotkałem  na jednym z mainstream-owych portali informacyjnych w czeluściach Internetu. Zaintrygowany jakby się wydawało odległą już w dziejach retoryką działania kliknąłem na link mając nadzieję, że pod nim spotkam tylko tzw “click bait” (tytuł stworzony by zaintrygować i przyciągnąć czytelników do kliknięcia w artykuł). Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że nie jest to wyżej wspomniany zabieg marketingowy a szara rzeczywistość w naszym kraju. Dla potrzeby mojej analizy chciałbym streścić artykuł, w którym to przewodniczący partii rządzącej podczas spotkania dotyczącego biznesu odbywającego się w “najbardziej świętym” uniwersytecie w całej Polsce w mieście słynącym z wspaniałych piernicznych wypieków wygłosił dwie tezy. Tezy te dotyczyły przedsiębiorców i własności i na nich chciałbym się właśnie dziś skupić:

“Po pierwsze to zdanie sobie sprawy z tego, że istnieje państwo, że istnieją inni, że to wszystko trzeba brać pod w uwagę. Jeżeli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach, to znaczy, że się po prostu do tego nie nadaje”

“Do państwa należy to, żeby ten rozwój był możliwie sprawiedliwy, by nie prowadził do zbyt wielkich różnic społecznych, by korzyści z niego odczuwały wszystkie większe grupy społeczne, wszyscy, którzy pracują. Natomiast do przedsiębiorców – i to jest ich ogromna odpowiedzialność – należy to wszystko, co jest potrzebne, by ten rozwój następował. A tu mamy dwa problemy”

Co do pierwszego cytatu  to niemożliwe jest dla mnie do objęcia umysłem jak Pan, który jednego dnia nie prowadził działalności gospodarczej może w pełni poklasku odbiorców twierdzić, że takie podmioty nie powinny istnieć. Jak dla mnie każdy przedsiębiorca dobrze wie w jakim państwie jego firma operuje, a przypominają mu o tym np. US, ZUS, NIK, podatki, składki itp. obostrzenia. Nie znam pracodawcy, który nie jest tego świadom i który nie łoży na benefity dla tych “mniej zaradnych” , “dzietnych”, “służb”. Więc wysoce nietaktowym w tym momencie jest traktowanie przedsiębiorcy jak przysłowiowego osła bo to tylko dzięki niemu bez względu na rozmiar macie państwo dalej co jeść, a samymi ideałami nikogo jeszcze się nie wykarmiło.

Co do drugiej części cytatu i sprawiedliwości państwa i równowagi to nie ma takiej możliwości by to się spełniło. Jak każdy urodzony przed rokiem 1990 jestem tego świadom. W poprzednim systemie Państwo próbowało wszystko równać a i tak nierówności społeczne były wielkie, a sam system przez to umarł. Jak wyobrażacie sobie sytuacje gdzie prezes i sprzątaczka zarabiają w firmie to samo myślicie, że to jest motywujące dla sprzątaczki i niemotywujące dla prezesa. Równość jest osiągana gdy każdy jest wynagradzany za odpowiedzialność w pracy. Chcesz tylko odbijać kartę pracować 8 godzin potem pod blokiem pić piwo , ok twój wybór. Natomiast nie miej pretensji i nie nazywaj złodziejem sąsiada, który pracuje po 12 godzin dziennie odpowiada za dział w firmie i ledwo co ma wolne żeby zjeść z rodziną kolacje. Natomiast jeśli chodzi o korzyści z wzrostu to zgadzam się wszyscy powinni je odczuć ale wszyscy, którzy na nie pracują. Nie promujmy obiboków, odbijasz kartę przez 8 godzin w pracy potem oczekujesz czegoś więcej, ja się pytam za co. Gdzie wykazałeś chęć rozwoju, podniesienia umiejętności kiedy zostałeś dłużej w pracy na płatne nadgodziny bez prośby szefa  by firma zyskała. Łatwo się narzeka z perspektywy niezadowolonego  ale trudniej jest narzekać na siebie łatwiej swoje porażki upatrywać w sukcesie innych postrzegając ich jako “zaradnych” mataczy, spekulantów i oszustów.

Na koniec padły słowa po których przeraziłem się nie na żarty:

“Najpierw państwo, później własność i rynek”

Moja reakcja była jedna. Szybko spytałem żonę: “Kochanie PRL upadł?”. Niezrozumiałym jest dla mnie  to twierdzenie gdzie w Państwie prawa jego naczelny przywódca wylewa na głowy “poddanych” dogmaty typu epoko głębokiego socjalizmu. W myśl idei demokratycznego państwa najważniejszy jest obywatel, który to w oparciu o swoją własność  i zasoby portfelowe kreuje siłę nabywczą na  wolnym rynku i tak steruje losem swojego państwa. czyni to również wybierając swoich reprezentantów, którzy zobligowani konstytucją działają na korzyść wszystkich poniższych i chronią ich przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi tworząc silny niepodległy Naród. Tutaj widzę kompletnie odwrotną tendencję. Wszyscy mają się podporządkować Paną i władcą u góry. Chyba ktoś zapomniał, kto udzielił władzy mandatu. A jeśli chodzi o naród to zapomniał on jednego słowa, które budzi przerażenie u władz “impeachment”. Słowo to pozwala na odwołanie każdego reprezentanta narodu, który nie spełnił swojej roli lub nie wywiązał się należycie z powierzonego mu urzędu. Może to dotyczyć zarówno jednostki jak i grupy politycznej. I na koniec życzę wszystkim by było jak w słowach piosenki autorstwa p Adama Sikorskiego, którą śpiewał p. Krzysztof Cugowskiego ” Lecz po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..”