O zmianach jakże bolesnych

Witajcie czytelnicy!
Swój pierwszy post chciałem zacząć od przywitania was na blogu. No i życzę miłej lektury.

Moja dzisiejsza wypowiedź będzie dotyczyć zmian dobrze wam znanych, a jednak bolesnych. Konkretnie związanych z środkami transportu. Konkretnie chodzi o zmiany, które stawiają moje motoryzacyjne marzenia w coraz bledszych barwach. Każdy z nas ma jakiejś marzenia i potrzeby.

Moje są całkiem proste i jak z pewnością się domyślacie nie są oparte na fakcie posiadania auta z czarnym koniem lub bykiem na masce. Zwyczajnie chciałbym posiadać 3 auta w rodzinie. Wielu pomyśli, że to przepych luksus itd. rozumiem lecz niestety w mojej sytuacji te 2 auta to absolutne minimum (taką mamy z moją połówką pracę) plus jedno hobbystycznie ot taka fanaberia, ale o tym za chwile. Niestety tu zaczynają się problemy związane z amerykańskością mojego poglądu na życie. Pierwszym autem mej małżonki miałby być SUV 4×4 najchętniej marki Jeep z jakimś przyjaznym dla kierowcy V8, drugim dla mnie autem równie przyjazny amerykański pickup 4×4. Czy już zgadliście z jakim silnikiem?? Oczywiście z jedynym słusznym wyborem jest diabelska widlasta ósemka. No i tu zaczynają się moje bolesne doświadczenia. Gdyż po pierwsze w naszym kraju nie ma takich aut lub są trudno dostępne (mówimy tu oczywiście o autach używanych). Więc zaczynam szukać gdzie indziej ale tu też napotykam na pewnego rodzaju ścianę jaką jest niewielka liczba ofert. Najgorsze jest jednak to, że gdy w końcu znajdę ten pojazd  nasze władze obciążą mnie takim podatkiem od niebywałego luksusu jakim stał się samochód, że będzie to rozwiązanie mocno nieopłacalne, a przypominam że docelowo takich pojazdów chciałbym posiadać 2. Nie będę też dyskutował o słuszności akcyzy bo o niej tu mowa albo też o jej wysokości na te pojazdy bo są to fakty wszystkim znane. Natomiast co mnie zastanawia to fakt, że auto które ma dużą pojemność i jest bezpieczne w porównaniu z naszymi odpowiednikami z 5 gwiazdkami itp. jest karane za nadmierną pojemność. W moim odczuciu to tak jakby karać hybrydy za fakt posiadania silnika elektrycznego (jak już pewno zauważyliście nie jestem fanem downsizingu). No ale nawet po pokonaniu tych trudności droga przez mękę się nie kończy gdyż trzeba auto jeszcze ubezpieczyć. Ale tu was zaskoczę. Mimo drożejących składek na ubezpieczenie OC ciągle jestem w szoku jak mała dysproporcja jest w ubezpieczeniach między pojemnościami dla przykładu: ubezpieczenie euro osobówki  poj. 1600  680zł, amerykańskie V8 poj. 5700 730zł. Stąd pytanie co w tych składkach mi tak nie pasuje? Bynajmniej nie jest to ich wysokość ale fakt posiadania trzeciego klasycznego auta, którym jeżdżę jak każdy niemiecki emeryt w niedzielę przy dobrej pogodzie i tylko do kościoła. Płace za nie pełną składkę bo nie zarejestrowałem go jako zabytek. Jest to bolesne bo uważam, że ubezpieczenie OC powinno dotyczyć tak jak w każdym cywilizowanym kraju kierowcy a nie auta. Nawet dzieci w przedszkolu wiedzą, że to kierowca powoduje zdarzenia drogowe, a nie jego auto. Stąd wolałbym płacić jedną składkę nawet od kosztów najdroższego pojazdu  (jak pokazałem poniżej nie są to straszne różnice) a nie dwie bo nie wyobrażam sobie podróżowania dwoma tymi pojazdami na raz, ja tak nie potrafię i myślę, że wy też nie. Ktoś może stwierdzić, że ubezpieczalnie tylko na tym stracą i będą musiały podnieść stawki. Z tym się nie zgodzę gdyż wtedy zniknie tzw ubezpieczanie na “dziadka” z zniżkami 60% i fakt posiadania 3 współwłaścicieli na jednym pojeździe dla celów zniżkowych. To wystarczy by zwrócić różnicę z nawiązką za “straty” jakie z tytułu tego rozwiązania miałby ponieść ubezpieczyciel. Ośmielę się nawet stwierdzić, że poza korzyściami finansowymi takie rozwiązanie zwiększyło by bezpieczeństwo na drogach bo jak wiadomo z powiedzenia ” to co sobie wypracujesz zawsze lepiej uszanujesz” (mowa tu oczywiście o zniżkach).

No i to by było na tyle jeśli chodzi o mój pierwszy post. Jeśli tu dotarłeś to gratuluję Ci wytrwałości i zapraszam po więcej.

T