Dlaczego jestem redneckiem?

Jednego pięknego wrześniowego dnia jechałem z swoją córką samochodem po jednej z naszych pięknych polskich dróg. Sobotni dzień, wolny od pracy – można sobie zrobić wypad. Droga była długa i prosta, a takie warunki sprzyjają czynności potocznie zwanej myśleniem. Nie mówię, że myślenie to moja mocna strona, ale jednak od czasu do czasu coś uda mi się wymyśleć. No i tak procesy kognitywne zaczynają składać pare faktów w jedną niepodwarzalną całość. Jestem polskim redneckiem. Niczym Pan Zdzisiek, kierowca TIRa z naprzeciwka uderzyła mnie scena z niekiepskiego filmu roku 2009 – Zombieland. Nie wiem czy któryś z potencjalnych czytelników ów film widział, ale jest tam jedna fajna, nie jedyna taka, scena:

Jeden z głównych bohaterów (grany przez jednego z moich ulubionych aktorów –  Woodiego Harrelsona)  do niebios woła

“Dzięki Bogu za buraków!”

No i właśnie przeanalizowałem co się dzieje w świecie rzeczywistym, poza moją głową (tak, jeszcze jestem w stanie rozpoznać co się dzieje po której stronie potylicy). Następujące dowody mojej postawionej na początku tezy:

  • Na tylnim siedzeniu leży torba żywcem wyjęta z powyższego filmu. W środku? AR15, Ruger 10/22, Mossber 500 Persuader. W kupie około 2000 sztuk różnej amunicji.
  • Jedziemy na strzelnicę.
  • Jedziemy dużym amerykańskim gasguzzlerem. Spalanie napędzanego V8 budynku oscyluje w pojedyńczych milach na baryłke ropy naftowej. Tak. Spalanie jest podawane w galonach na mile. Prędkość też w milach. Przepisowa.
  • W radio leci na zmianę Toby Keith oraz Johnny Cash. Akurat trafiła mi się faza na muzyke country.
  • Za 5km skręcimy do McDonalda aby zjeść ich najobrzydliwsze, najbardziej ociekające tłuszczem “kanapki”.
  • Nie mam powiewającej amerykańskiej flagi, ale za to mam wlepkę z “Liberty or Death” oraz polska bandere waleczną. Obie bardzo dobrze widoczne dla innych kierowców.

Zauważam więc, że jednym z moich wielu obliczy, jest bycie amerykańskim redneckiem.