Wojenka

Raz i dwa, raz i dwa,
Dziewczynka Wojenka na imię ma.
Trzy i cztery, trzy i cztery,
Dziwne ona ma maniery.

Coraz częściej słyszę głosy, że przydałaby się jakaś wojna która przyciełaby trochę motłochu. Bardzo w pamięci zapadł mi rosyjski kapłan który publicznie wyraził taki sentyment do wojny. Uważa, że nowa wojna wzmacniłaby społeczeństwo. Bo przecież ta młodzież to teraz taka.

A ja jestem pacyfistą.

Dlaczego więc ja osobiście chcę mieć dostęp do broni? Dlaczego uważam, że każdy normalny mój sąsiad broń też powinien mieć. Przecież z tego można kogoś zastrzelić. Bo tak jak w życiu dużego i silnego człowieka nikt nie zaczepia. Małego, który umie dobrze kopnąć też nikt nie zaczepia. Sama obecność siły i potencjalna strata odstrasza napastnika. Siła ta nie musi być manifestowana przecięta wstęgą przy nowym czołgu dla naszej armii. Nie musi to być nowy, budowany za grubą kasę, niszczyciel. Siłą jest społeczeństwo. Społeczeństwo które uważa, że najwyższą wartością nie jest “Bóg, Honor, Ojczyzna”, ale społeczeństwo które myśli o tym co się dzieje dookoła jego nosa. Człowiek który broni swojego domu, swojego skrawka ziemi jest wart dużo więcej od nowej motorówki dla marynarki. Taki człowiek jednak musi być uzbrojony. Taki człowiek musi umieć krytycznie myśleć.

Więc pomimo bycia pacyfistą, jak ta wojenka przyjdzie, nie skłamię, że mnie nie ma. Palnę jej prosto w łeb broniąc tego co mi najbliższe. I im więcej takich zdeterminowanych ludzi będzie w naszym kraju tym będziemy bezpieczniejsi. Nie bójmy się być uzbrojonymi pacyfistami.